Kolejna dietetyczna odsłona tradycyjnej zupy. Ostatnia, dietetyczna grochówka - bardzo przypadła Wam do gustu, więc dziś jedziemy z dietetyczną kwaśnicą! 😁
Przepis podpatrzony na tej stronie, który przedstawiam już po moich własnych modyfikacjach. Moim domownikom bardzo przypadła do gustu. Nawet mój Tato stwierdził, że to dietetyczne żarcie jest nawet niezłe 😁
Przygotuj:
- 1l słoik kiszonej kapusty
- 2 duże marchewki
- 1 duża pietruszka
- 2 średniej wielkości cebule
- 1 kawałek selera (wielkość taka, jaką najbardziej lubimy)
- 5 ziemniaków
- 1 pętko kiełbasy z piersi kurczaka lub innej chudej wędliny o przyzwoitym składzie (u mnie Morliny z piersi kurczaka - polecam, naprawdę dobra. Mój kot jadł, czyli jest spoko)
- 1 filet z kurczaka
- 5 ząbków czosnku (ja pominęłam, zwyczajnie zapomniałam, ale nie zaszkodziło to zupie)
- sól, pieprz
- majeranek
- kminek
- ziele angielskie
- liście laurowe
Marchewkę i pietruszkę kroimy w mniejsze części (u mnie marchewka w pół- i ćwierćplasterki, pietruszka w kostkę). Jedną cebulę obieramy i opalamy nad palnikiem kuchenki. Dodajemy seler, pierś kurczaka, liście laurowe i ziele angielskie. Zalewamy około 2l zimnej wody i gotujemy na małym ogniu około 40 minut.
Po upływie tego czasu łowimy z zupy pierś kurczaka i seler. Seler wyrzucamy albo kroimy w drobną kosteczkę. Pierś kroimy w paski. Opaloną cebulę wyrzucamy z zupy.
Obieramy drugą cebulę i kroimy ją w kostkę. Wrzucamy na rozgrzaną, nieprzywierającą patelnię, posypujemy szczyptą soli i rumienimy. Zrumienioną, dodajemy do zupy.
Na tej samej patelni, nadal bez tłuszczu - rumienimy kurczaka. Z takim rumienieniem to fajny patent, daje to niesamowity, niepowtarzalny aromat. Zaczęłam tak robić z cebulą podczas diety kapuścianej i przyznaję, że do tej pory często to stosuję.
Zrumienionego kurczaka wrzucamy do zupy.
Dodajemy kapustę kiszoną. Lekko ją odciskamy, tyle, by sok nie lał się z niej strumieniem. W razie potrzeby nieco ją rozdrabniamy i dodajemy do zupy.
Kiełbasę kroimy w półplasterki i rumienimy na suchej patelni :) porządnie rumienimy. Dodajemy do zupy.
Patelni dajemy już spokój, odstawiamy do zlewu :)
Całość mieszamy i gotujemy na niedużym ogniu, aż kapusta będzie mięciutka. Mi to zwykle zajmuje do 50 minut.
Po tym czasie dodajemy obrane i pokrojone na mniejsze kawałki ziemniaki. Gotujemy kolejne 10-15 minut, aż zaczną mięknąć. Kiedy zaczną się robić miękkie, doprawiamy zupę do smaku solą, pieprzem, kminkiem i majerankiem. Z kminkiem uważamy i dodajemy go naprawdę niedużo - to wspaniała przyprawa, której dużo ludzi nie lubi właśnie dlatego, że dodają jej za dużo :) dosypać zawsze można, a jak wsypiesz za dużo, to już nie wyjmiesz :) W razie potrzeby dokwaszamy jeszcze sokiem pozostałym po kiszonej kapuście. Podajemy na gorąco :) Zupa choć dietetyczna, niesamowicie syci. Osobiście nie dałam rady zjeść więcej jak pół porcji, więc nie ma żartów :)
Smacznego!!!!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz