niedziela, 2 lipca 2017

Pierogi ruskie ze szpinakiem i skwareczkami





   Mała wariacja na temat pierogów ruskich. Wiadomo, że pierogi są dobre bo są dobre, ale te są wyjątkowe :) mam tu na myśli nie tylko ich kolor, strukturę ciasta i pierwsze wrażenie. Te pierogi mają w sobie jakiś inny wymiar :)
   Przepis podpatrzyłam jakiś czas temu u Tomka Jakubiaka, od siebie zmieniłam tylko rodzaj mięsa na skwarki. Zamiast karkówki - porządny, tłusty boczuś :)
   Tak sobie myślę, że w taki sposób można wcisnąć dziecku szpinak, jeśli nie chce go jeść ;)



   Przygotuj:
   Ciasto:
-  2,5-3 szklanki mąki pszennej
-  ciepłą wodę
-  6-7 kostek mrożonego szpinaku
-  białe wino (raczej nie słodkie, ale można zastąpić wodą)
-  szczyptę soli
   Farsz:
-  30 dag tłuczonych ziemniaków ( te z obiadu z poprzedniego dnia nadadzą się idealnie)
-  15 dag półtłustego twarogu
-  dużą cebulę
-  15-20 dag tłustego boczku (w oryginale chyba była karkówka)
-  sól
-  świeżo zmielony, czarny pieprz


   Zaczynamy od przygotowania ciasta. Mąkę przesiewamy na stolnicę i dodajemy szczyptę soli.
   Rozmrożony szpinak wrzucamy do wysokiego naczynia i zalewamy winem tak, by jego poziom sięgał nieco ponad powierzchnię szpinaku. Dokładnie miksujemy i wylewamy na mąkę.
 






   Stopniowo dolewając dobrze ciepłą wodę, zagniatamy gładkie i elastyczne ciasto, które nie będzie kleić się do stolnicy ani do rąk. Profilaktycznie podsypujemy lekko mąką i przykrywamy ściereczką. Niech sobie poleży i odpocznie ;) Jest takie bladozielone, ale w czasie gotowania nabierze pięknego zielonego koloru.






   My zabieramy się za farsz. Ziemniaki przepuszczamy przez maszynkę lub praskę. Do tego wkruszamy twaróg i mieszamy dokładnie widelcem. Boczek kroimy w kostkę i na dobrze rozgrzanej patelni wytapiamy go na apetyczne skwareczki. Kiedy zrobią się już bardzo rumiane, zbieramy je z patelni i przerzucamy do miski z farszem, tłuszczyk zostawiamy (trochę skwarków też, do okraszenia, odkładamy na bok). Cebulę kroimy w drobną kostkę i szklimy na tłuszczu po skwarkach. Przekładamy do farszu (tłuszcz można zostawić). Dokładnie mieszamy, porządnie doprawiamy solą i pieprzem.

   Hehe, teraz to, co Anka kocha najbardziej :) mianowicie lepienie :) Ciasto dzielimy na części i każdą z nich wałkujemy, podsypując mąką, na placek o grubości 2-3mm. Wycinamy kółka. Na środek każdego z nich nakładamy porządną ilość farszu, następnie zlepiamy pierogi. Ja oczywiście nie mogę żyć bez falbanek na pierogach ;)




   Ulepione pierogi wrzucamy partiami na osolony wrzątek. Gotujemy maksymalnie minutę od wypłynięcia.
   Podajemy okraszone smalczykiem i skwareczkami.











Smacznego!!!!