sobota, 17 grudnia 2016

Jak zrobić staropolski piernik dojrzewający - CZĘŚĆ II - PIECZENIE I PRZEKŁADANIE



   Dzisiejszy wpis jest obiecaną kontynuacją części I przepisu na staropolski piernik dojrzewający.
   Cóż... kilka tygodni temu nastawiliśmy ciasto. Niektórzy z nas zapewne podejrzliwie je oglądali i wąchali, zastanawiając się, czy aby na pewno się nie zepsuło i czy Anka nie robi nas w balona ;)
   Nie, Anka nie robi nas w balona, ciasto się nie zepsuło :)) wobec tego, po odczekaniu kilku tygodni, pora zabrać się za pieczenie blatów...




   Przygotuj:
   (pogrubioną czcionką zaznaczyłam składniki, których będziemy potrzebować przy poszczególnych procesach; dziś - do pieczenia blatów i przełożenia ciasta)
- około 500-700g miodu, najlepiej naturalnego, z własnej pasieki lub od zaprzyjaźnionego pszczelarza (dałam więcej)
-  2 szklanki cukru
-  kostka 250g dobrego masła
-  1kg mąki 
-  4 jajka
-  3 porządne łyżeczki sody
-  0,5 szklanki mleka
-  1-3 torebki przyprawy do piernika, ja używam przyprawy własnej roboty
   Dodatkowo:
-  powidła śliwkowe
-  opcjonalnie marcepan
-  2 tabliczki czekolady roztopione w kąpieli wodnej
   lub:
   -  0,5 kostki masła
   -  4 łyżki cukru pudru
   -  2 łyżki kakao/karobu
   -  odrobina wrzątku
   -  3 łyżeczki żelatyny


   Po kilku tygodniach leżakowania nasze ciasto wygląda tak, jak na zdjęciu powyżej. Jest lekko lśniące, ale nie klei się już do rąk. Zmieniła się jego struktura (w środku mogą pojawić się lekkie pęcherzyki) oraz stan skupienia - z lejącego się gluta powstała jednolita, w miarę stała konsystencja.



   Stolnicę posypujemy mąką, wykładamy na nią ciasto i delikatnie wyrabiamy, dosłownie przez chwilę. Następnie dzielimy je na trzy części.


   Każdą z części wykładamy dno blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Ja najpierw rozgniatam je dłońmi, potem wyrównuję wałkiem ;)

   Każdy z blatów pieczemy w 180 stopniach przez około 15-20 minut, dla pewności sprawdzając patyczkiem. Upieczone blaty smarujemy powidłami śliwkowymi lub przekładamy marcepanem. Jak widać na zdjęciu, swoje blaty poprzecinałam na pół (Wy nie musicie tego koniecznie robić), ponieważ urosły jak szalone i nie miały zamiaru opaść ani o milimetr. 

   Ostatniego blatu, którym przykrywamy całość, nie smarujemy. 
   Odstawiamy na przynajmniej 3 dni.


Część III przepisu pojawi się 20-21.12. Wtedy przygotujemy polewę i udekorujemy ciasto.

Smacznego!!!