sobota, 22 października 2016

Jamar - co sądzę o ich produktach?


   Firma Jamar założona została w 1994 roku w Albertowie koło Częstochowy, przez dwóch braci, Jarosława i Marka Szczepaniaków. Początkowo firma zajmowała się produkcją octu oraz przynęt na ryby. Z biegiem czasu przekształciła się w zakład produkcji spożywczej i zajęła się przetwórstwem warzywno-owocowym.
   
   Jakiś czas temu odezwała się do mnie przedstawicielka tej firmy, z propozycją współpracy. Poprosiła mnie o opinię na temat produktów firmy Jamar. Chętnie przystałam na propozycję. Kilka dni później dotarła do mnie paczka, która zawierała następujące produkty:
-  marmoladę wieloowocową
-  czerwony ocet winny
-  mieszanka groszek-kukurydza

   W tym momencie kończymy przedmowę, przechodząc do części zasadniczej :)



  Paczka dotarła do mnie naprawdę szybko. Jej zawartość w postaci wyżej wymienionych i sfotografowanych produktów została bardzo rzetelnie zapakowana i zabezpieczona, nie było więc szans żeby w trakcie transportu cokolwiek uległo zniszczeniu (chyba że samochód dostawczy Poczty Polskiej najechałby na minę przeciwpancerną ;)). 

   Jako pierwsza wypróbowana została marmolada...



   Dobrała się do niej moja córeczka, zażyczyła sobie kanapki z marmoladą, zjadła, po czym uznała że marmolada jest naprawdę smaczna. ''Nie za kwaśna, nie za słodka, taka w sam raz''. Tak wyglądała opinia czterolatki ;)
   Skład produktu wygląda następująco: owoce mieszane (jabłka, aronie, czarne porzeczki, śliwki, truskawki), syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, substancja żelująca: pektyny, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, substancja konserwująca: sorbinian potasu. Na opakowaniu widnieje również informacja, że na 100g produktu użyto 110g owoców.
   Marmolada bardzo ładnie pachnie :) jak dla mnie jest bardzo słodka, ale to już kwestia indywidualna, jako że ja bardzo oszczędnie używam cukru. Do ciast dodaję go mało, nie słodzę kawy, nie słodzę herbaty, generalnie nie jem kupnych słodyczy... Komuś, kto dysponuje normalnymi kubkami smakowymi i normalnie używa cukru, ten smak powinien odpowiadać. 
   Konsystencja marmolady jest dość zbita i twarda, jednak rozsmarowanie jej na bułce nie sprawia kłopotu (nie używałam do tego bułki wysuszonej tylko świeżą). Sprawdza się też jako dodatek do kruchych ciastek. Używałam jej w charakterze dodatku do tych ciasteczek i jestem mile zaskoczona. Marmolada nie rozpłynęła się w trakcie pieczenia ani nie stwardniała. Nie zmieniła również smaku, co dla mnie jest dużym plusem.
   Kolejną rzeczą, która pozytywnie mnie zaskoczyła, jest też skład. Dość krótki, nie znalazłam tam dużej ilości szkodliwych substancji. Nieraz w marmoladach skład ma długość przeciętnej litanii... a tu krótko i zwięźle.
   Wobec powyższego marmoladę oceniam pozytywnie.

   Następnym produktem poddanym analizie jest czerwony ocet winny:


  Ocet winny z czerwonego wina 6%. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ładny kolor i klarowność. Nie znalazłam w nim żadnego osadu ani żadnych farfocli. 
   Ma dość ostry zapach i kwaśny smak. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pił octu winnego w czystej postaci, chyba że ja spróbuję żeby Wam go opisać (nigdzie nie jest napisane, że mam do końca równo pod sufitem :)). Smak przypomina mi wino z czerwonych winogron z domieszką octu (w końcu to ocet winny, nie wino, więc czemu się dziwię??). Na pewno jego smak złagodzi wymieszanie go z odrobiną białego octu winnego.
   Użyłam go jako dodatku do wołowiny. Sprawdził się doskonale. Spokojnie można go użyć do domowego sosu vinegrette - również ładnie się zgra.
   Skład przedstawia się następująco: ocet winny z czerwonego wina, przeciwutleniacz: pirosiarczyn sodu. A cóż to jest ten cały pirosiarczyn sodu?? Już wyjaśniam: jest to sól sodowa kwasu siarkowego, na opakowaniach oznaczana jako E223. To dość powszechnie stosowany konserwant, którego bezpieczna dawka dzienna wynosi 0,7mg/kg masy ciała. W wątrobie rozkłada się do postaci nieszkodliwych siarczanów i bezpiecznie wydalany jest wraz z moczem. Substancja ta hamuje rozwój pleśni i bakterii w produktach spożywczych, słabiej działa na drożdże. 
   W tym przypadku nie przeraża mnie użycie pirosiarczanu sodu jako konserwantu :)
   Producent na opakowaniu zamieścił następującą informację: ''Do bezpośredniego spożycia stosować w stanie rozcieńczonym 1:1.''.
   Z octu jestem zadowolona, sprawdził się, nie mam się do czego przyczepić.

   Ostatnim produktem jest mieszanka groszek-kukurydza:



   Mieszanka groszek i kukurydza jest świetnym rozwiązaniem przy robieniu sałatek. Zawartość puszki jest idealną porcją sałatkową. To wygodne rozwiązanie, bo nie zawsze robiąc sałatkę, szykujemy ilość jak dla pułku wojska. Nie każdemu odpowiada też otworzenie dwóch puszek i wzięcie połowy każdej z nich (a reszta to co??). Potem nie wiadomo, co zrobić z pozostałą zawartością. Niekoniecznie wciśniemy do zjedzenia dziecku, ponieważ nie każde z przyjemnością wrąbie groszek i kukurydzę w takiej ilości. Moja córcia nie odmówi kukurydzy (wrąbie i całą puszkę), ale groszku nawet jej nie pokazuję. 
   Nie podam niestety dokładnego składu, ponieważ nie mam już puszki, a w Internecie nie znalazłam informacji. Pamiętam jedynie, że czytając skład na puszce, nie znalazłam tam niczego złego. 
   Puszka ma uchwyt ułatwiający otwarcie (fajnie, bo gdzieś zgubiłam otwieracz do puszek i muszę tępić nóż). Przemieszane ze sobą groszek i kukurydza pływają w zalewie o wyraźnym posmaku groszku. Zalewa jest klarowna, nie mętna. Groszek smakuje groszkiem, a kukurydza kukurydzą. Kiedyś trafiłam na podobną mieszankę, która nie powiem jak smakowała, bo nie będę się publicznie wyrażać. Niestety, nie pamiętam już firmy, było to bowiem kilka lat do tyłu.
   Tej mieszanki użyłam do przygotowania sałatki z zupek chińskich II (nie daj Boże). Mieszance przyjrzała się moja mama, równie wnikliwie jak ja. Spróbowała i zaopiniowała ją pozytywnie. Czuję, że ta mieszanka na pewno będzie używana u nas w domu.

   To by było tyle mojej recenzji... Wypowiadam się na temat tych 3 produktów. Jestem z nich zadowolona, niestety (albo i stety) nie mam do czego się przyczepić :) 
   Ze swojej strony z czystym sumieniem mogę polecić firmę Jamar. Proste składy, nie oszukane smaki, kolor i mało środków konserwujących. Duży plus :)





Pozdrawiam, Ania :)